Nerdzenie nigdy nie kojarzyło się dla mnie pozytywnie. Myśląc o nerdach miałam w głowie obraz typowego gimbusa lub licealistę przed kompem zawalonym czipsami, cola i zmiętymi chusteczkami higienicznymi walającymi się po pokoju (If you know what I mean) przeklinającym lagi w lolu albo wydzierającym się do mikrofonu podczas sesji. A ja? Niedawno skończyłam 20 lat, dostałam nowy komputer i... sama zaczęłam. Nie zdradzę, ktore sa to gry, ale czy uznałabym to za stratę czasu ? Równie dobrze mogłabym zajac sie znów rysowaniem lub szyciem moich laleczek vodoo, ale kto powiedział ze gry komputerowe nie rozwijają? Aaaa, już wiem. Tak. Gazetki, jakieś wiadomości, "gracz pobił swoją matkę bo skasowała mu konto w grze", bla bla bla. Zanim zaczęłam grac (i obserwowac mojego chłopaka podczas gry) oprócz kwejkowych mądrości nie słyszałam o grach ani jednej, dobrej rzeczy. Przenieśmy się gdzieś na chwilę, do innego świata. Jesteśmy w średniowiecznym fantasy. Wyobraź sobie, że jesteś krasn...