Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z 2022

Dystans, bo wszyscy umrzemy.

Pamiętacie Jakuba Czarodzieja, który paraduje w koszulkach z napisem "Dystans"? Niektórzy z was pewnie nie serfują w odmętach głupich person w internecie, swego rodzaju dram i całego commentary. Ale przybliżę wam postać Jakuba Czarodzieja: Samozwańczy kołcz, specjalista od gadania "nasze pokolenie to, nasze pokolenie tamto", i jego sławetne słowa: "my nie ciągaliśmy rodziców po sądach, my dostawaliśmy wpierdol". Czy aby na pewno to było słuszne? Czy same te słowa nie przeczą "dystansowi", który on reprezentuje?  Bo czymże jest dystans? Nie ma nawet definicji tego słowa w Wikipedii. Ale zdefiniowałabym to tak: Dystans jest naszą przestrzenią, w której dopuszczamy wszelkie formy żartów które mogą krytykować i krzywo obrazować naszą rzeczywistość. Dystans to Niemcy śpiewający hymn trzeciej rzeczy po pijaku. Dystans to śmianie się z żartów na swój temat. Dystans to... No właśnie, co? Granica pomiędzy dystansem a zwykłym chamstwem jest bardzo cienka. ...

Nasze przebudzenie

 Pamiętacie może taką piosenkę jak "nasze przebudzenie" Buzu squat?  Pewnie nie. Pamiętają ją dzieciaki pokolenia lat 90tych. Po raz pierwszy usłyszałam ją na języku polskim w ramach interpretacji tekstu. Nie twierdzę, że jestem młodsza niż te lata 90, ale moi rodzice nie słuchali zbyt wyszukanej muzyki.   Coś mnie tknęło. "Przejść wielką rzekę..."  Coś, co kojarzy mi się ze słońcem, rzeką, naturą, przebudzeniem. Kojarzę jeszcze ideę new age, która zaprowadzała nas w meandry nowego przebudzenia nas wszystkich, ale odkąd usłyszałam od ojca że to oszołomy, przestałam interesować się tematem. A szkoda.  Dzisiaj te tematy są mi o wiele bliższe. Mimo, że nie lubię spacerować, to lubię łono natury. Zwłaszcza teraz, latem. Nie myśleliście o tym, że drzewa i wiatr wydaja swoją własną, choć nieco nierytmiczną melodię? Nie wspomnę już o śpiewie ptaków, choć uważam ze to nieco oklepane. Szum rzeki, ptaków śpiew. Ludzie od pokoleń nie zachwycali się opisami przyrody w ...

Milczący mózg (Anhedonia)

      Jak to mówiła moja koleżanka: "najgorsze kilkanaście miesięcy męki, też tak miałam". Tylko ze ta męka trwa u mnie od kilu lat, bo tyle czasu tu nie pisałam. Mój umysł milczy.       Jest tyle spraw, na które otworzyłam się w ciągu kilku ostatnich lat. Wydawałam się sobie kiedyś osobą otwartą, światłą, pełną ideałów, Jednak to co było wtedy to nic z porównaniem do tego, co jest teraz. Przemykają mi przed oczami miliony spraw, których jeszcze 10 lat temu nie byłam świadoma. Że skrajna otyłość to choroba a nie żadne body positive, że feministka to też wiedźma. Że  jest tyle spraw, o których chciałabym pisać, a mój umysł po prostu milczy.     Milczy podczas gry w RPG, w larpy. Milczy, gdy na tik-toku mam powiedzieć coś do ludzi. Milczy, gdy nagrywam podcast. Zewsząd rozgrywa się głównie głucha cisza, która spowija moją duszę jak miękki płaszcz.      Tęskniłam za tą ciszą, której w sumie nigdy nie miałam. Za tym, by w...