Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2017

Wyznanie hejtera

   Można powiedzieć, że jestem uzależniona od internetu.    Uzależniona od komentowania, wtrącania swoich 3 groszy, czytania komentarzy i opinii innych.    Samotność? Brak bliskiej duszy w świecie rzeczywistym? Może. Więc z tej samotności wertuję internet. Strona po stronie, od skrajnie prawicowych i katolickich portali po anarchistyczne czy socjalistyczne. Ikonka facebooka wyświetla się w kartach przeglądarki 24 godziny na dobę. Przede mną jest bezkres chaosu informacji, natłoku wszelkich wydarzeń, info, opinii i przede wszystkim emocji. Internet od emocji wręcz kipi. Wylewają z siebie emocje samce spragnione pochwały swych wybujałych ego, kołcze pragnące wiecej i więcej wyznawców, matki z dziećmi wrzucające głupie zdjęcia. Politycy obrzucający się błotem na twitterze.       Jednocześnie te wszystkie, różnorodne jednostki ukrywajace się tylko pod nickiem, nazwiskiem nic nie mówiącym ludziom i obrazkiem ściągniętym skądś, lub zrobionym...

Supremo

   Zastanawiam się, czy ktoś jeszcze ma taką kobietę w sobie... Gdybym miała ją opisać, to ten obraz chyba dob rze to robi. Silna, większa ode mnie, nie sposób jej się przeciwstawić, bo kara będzie wielka - kolejny epizod niestabilności, niewiedzy, szaleństwo. Obijanie się z jednego pola do drugiego, zakończone próbą samobójczą albo pobytem na oddziale zamkniętym. Psychologowie nazwali by ją super ego. Strażnik moralności, który mówi nam, jaki mamy system wartości w sobie i co powinniśmy robić, a czego nie.     Nie jest tajemnicą, że szaleństwo zaczyna się, gdy robisz coś wbrew sobie, czując się potem jak śmieć. Ale ona? To jedyna rzecz, która mnie trzyma. Która rozkazuje mi nie być tyranem dla narzeczonego, nie poddawać się huśtawkom, pokazywać światu, jak bardzo jestem ogarnięta. Nie złościć się z byle powodu, każe mi być pełną zrozumienia... każe. Jestem jak jej szalony piesek, którego musi trzymać mocno na smyczy, by znów nie poczynił w sw...