Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

W ramach gościnności. ;)

Dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, więc dzięki wam wszystkim chociażby za wejścia na bloga (przede wszystkim wam, Polakom). Jednak, dla gości, którzy również czasem tu wpadają: Ласкаво просимо в Україну вперед , Спасибі за ваш внесок у блозі. Часто заглядає тут , тому я вітаю вас ;) автор блогу П. С. успіх і слава в Україні ! (I don't  know Ukrainian, sorry for mistakes . ) And : Hello quests from USA, Thanks for visiting my blog (sometimes you're  visiting here  ;) ) I cordially greet, author of blog. Miłego wieczoru ;)

Polacy - naród, któremu ciągle coś nie pasuje.

Jaka jest dzisiaj Polska? Urodziłam się w roku 1995. Nie pamiętam więc czasów, gdy marzeniem każdego Polaka była kawa, samochód marki Fiat 126p czy telewizor Rubin. Nie znam mentalnosci tamtych ludzi, którzy musieli cieszyć się tym, co pozostało na półkach w sklepie, wspólnym oglądaniem seriali po kilkanaście osób w pokoju z sąsiadami i znosić godzinę policyjną, ale za to jako osoba o bujnej wyobraźni mogę łatwo to wszystko sobie wyobrazić i porównać z tym co mamy teraz. Żyjemy sobie teraz niemal jak ludzie na zachodzie; Oczywiście, może mamy trochę mniejszy wybór produktów, mniej zarabiamy, jesteśmy inni mentalnie. Ale czy mimo wszystko wolelibyście tamte czasy? Czy naprawdę nie potrafimy docenić tego co mamy? Oczywiscie w polityce znajduje się mało miejsca na docenianie takich "pierdół", ale sorry. Nigdy nie będziemy Niemcami, którzy są dziś potęgą. Ale pomyślcie sobie jak wielkiego postępu dokonaliśmy w ciągu tych 25 lat, odkąd obaliliśmy komunę. Przykładowo w rankingu ...

Rodzina - czym tak naprawdę jest?

Oczywiście tematem moich rozważań są ci najbliżsi, którzy nas stworzyli i wychowali, bo do założenia własnej rodziny mi jeszcze daleko. I mam nadzieję, ze stanie się to w dalekiej przyszłości. Zazwyczaj słyszę opinie, że rodzina jest wszystkim. Naszym wsparciem, opoką, czymś, co ma nam dać poczucie bezpieczeństwa i szczęście. I przede wszystkim mają nas wychować- dzięki miłości, jaka każdy rodzic żywi do  dziecka. Ale czy ta miłość jest na pewno szczerą ? Moi rodzice mnie kochają. Zapewniają mi (choc z trudem, a czasem wcale!) podstawowe rzeczy bym mogła przetrwać, czyli wyżywienie, dach nad głową, oplaty na bilety, dostęp do internetu. Zapewniają mi te wszystkie rzeczy sami nie wiedzą dlaczego. Bo jestem ich dzieckiem? Tylko dlatego? A co to w ogóle znaczy dzieckiem? Istotą, którą kochają nade wszystko, która uwielbiają, na której im bardzo zależy , czy tylko potomkiem, produktem ubocznym pewnej imprezy?! Moi rodzice mnie kochają, ale tylko dlatego, ze jestem ich dzieckiem, bo mu...

Oczyszczenie?

Tak, znów przychodzi ten moment. Ten moment kiedy jednak ulatuje cała radość, zadowolenie. Chęć do pracy nad sobą i optymizm. Znika to wszystko raz na jakiś czas, na kilka miesięcy, a potem znów sobie wraca... Takie uroki mojej psychiki. Jest poniedziałek wieczór, 16 czerwca. Jestem sama, w ciemnym pokoju z oknem przesłoniętym roletką, przez którą wpada nikłe dla mnie słońce. I znów krwawię... Mam w głowie zdania "Znów to zrobiłaś?!" , "obiecałaś mi że się nie okaleczysz!" "Dlaczego?". Ciekawa jestem, które z tych zdań są prawdziwe. Gdyby inni tak martwili się o mnie, to próbowali by mnie zrozumieć choć trochę, prawda? Wczuć się w moją sytuację, wysłuchać mnie. Ale życie jak zwykle odpowiada "Helloo! A co ty innych obchodzisz? Człowiek to z natury egoista i w dupie ma problemy innych! Każdy ma na ciebie wyjebane". Wchodzę na facebooka i przeglądam listę obecnych znajomych. 22 osoby. W tym 4 osoby bliskie mej duszy, i do żadnej nie mogę napisać. D...

Przejażdżka.

Jechałam rowerem przez las. Wiatr raz po raz próbował zedrzeć z mej głowy kapelusz, a przede mną biegła droga. Dokąd?  Tego nie wiem sama. Pamiętam tylko, ze przez gęste korony drzew dobijało się zachodzące słońce. Las był gęsty, mroczny. Zrobiłam jednak głupotę. Obejrzałam się za siebie. I zamiast zobaczyć drogę, która powiedzie mnie ku czemuś nieznanemu i rozkoszować się przejażdżką, spojrzałam za siebie. A miejsce za mną nie było przyjemne. Stamtąd nie dobijały się żadne promienie zachodzącego słońca, ani konary drzew nie wyglądały już tak przyjaźnie. Straciłam nieuwagę i przewróciłam się. Podobnie jest u mnie ze stosunkiem do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Przeszłością jest cześć lasu, w której nie ma słońca (wschód): Ciemny, smutny i groźny dla mnie rejon, do którego bardzo rzadko wstęp ma radość. Od pewnego przyjaciela usłyszałam "Eve, w przeszłości żyją tylko demony". A kto chce oglądać demony? Teraźniejszością jest po prostu ta ścieżka którą sobie jadę. T...