Pamiętacie może taką piosenkę jak "nasze przebudzenie" Buzu squat? Pewnie nie. Pamiętają ją dzieciaki pokolenia lat 90tych. Po raz pierwszy usłyszałam ją na języku polskim w ramach interpretacji tekstu. Nie twierdzę, że jestem młodsza niż te lata 90, ale moi rodzice nie słuchali zbyt wyszukanej muzyki. Coś mnie tknęło. "Przejść wielką rzekę..." Coś, co kojarzy mi się ze słońcem, rzeką, naturą, przebudzeniem. Kojarzę jeszcze ideę new age, która zaprowadzała nas w meandry nowego przebudzenia nas wszystkich, ale odkąd usłyszałam od ojca że to oszołomy, przestałam interesować się tematem. A szkoda. Dzisiaj te tematy są mi o wiele bliższe. Mimo, że nie lubię spacerować, to lubię łono natury. Zwłaszcza teraz, latem. Nie myśleliście o tym, że drzewa i wiatr wydaja swoją własną, choć nieco nierytmiczną melodię? Nie wspomnę już o śpiewie ptaków, choć uważam ze to nieco oklepane. Szum rzeki, ptaków śpiew. Ludzie od pokoleń nie zachwycali się opisami przyrody w ...