Mam wrażenie, że z niewinnej, młodej czarownicy zamieniam się w babę jagę. Coraz bardziej dostrzegam swoją brzydotę : bezgustowne ubranie, koszmarne włosy, które non stop ścinam, albo farbuję i mam nie wiadomo co na głowie. Dostrzegam brzydotę mojej duszy: Moją nienawiść do tych moich byłych przyjaciół... do pięknych, młodych, popularnych i radosnych ludzi. Którzy kochają. Którzy są piękni. Dobrzy. Tak strasznie nie chcę by byli szczęśliwi, tak bardzo chciałabym je oszpecić, nienawidząc siebie samej, że czuję coś takiego do innych. To oni najpierw uświadomili mnie, jak podła jestem. *** Mam pewnie tak samo jak większość osób, kiedy wchodzę na facebooka: zdjęcia i statusy młodych szczęśliwych ludzi, który robią coś fajnego - moi znajomi. Pięknych, lubianych, kochanych, robiących coś fajnego - super stroje, super akcje społeczne. Są... pełni życia. Są DOBRZY. Zawsze tak miałam - jest dobro i zło. Są ludzie źli i dobrzy. Piękni i brzydcy. Aktywni i leżący brzuchem do góry. Ci ś...