Można powiedzieć, że jestem uzależniona od internetu.
Uzależniona od komentowania, wtrącania swoich 3 groszy, czytania komentarzy i opinii innych.
Samotność? Brak bliskiej duszy w świecie rzeczywistym? Może.
Więc z tej samotności wertuję internet. Strona po stronie, od skrajnie prawicowych i katolickich portali po anarchistyczne czy socjalistyczne. Ikonka facebooka wyświetla się w kartach przeglądarki 24 godziny na dobę.
Przede mną jest bezkres chaosu informacji, natłoku wszelkich wydarzeń, info, opinii i przede wszystkim emocji. Internet od emocji wręcz kipi. Wylewają z siebie emocje samce spragnione pochwały swych wybujałych ego, kołcze pragnące wiecej i więcej wyznawców, matki z dziećmi wrzucające głupie zdjęcia. Politycy obrzucający się błotem na twitterze.
Jednocześnie te wszystkie, różnorodne jednostki ukrywajace się tylko pod nickiem, nazwiskiem nic nie mówiącym ludziom i obrazkiem ściągniętym skądś, lub zrobionym. Tak anonimowi jak... właśnie, kto? Nawet alkoholik z zasłoniętą twarzą w filmie dokumentalnym ma mniej anonimowości...
Wchodzę w to bagnisko i bezkres jednostek różnorodnych, których łączy jedno: wylanie siebie, swojej osobowości, której na co dzień nie pokażą w pracy albo w gronie znajomych. Tu są prawdziwi: tu mogą naprawdę napisać wprost, jak to "lewaki" są skazą dla społeczeństwa i zagrożeniem moralnym, choć koleżance-feministce w pracy nie powiedzą tego wprost; mogą narzekać na nastoletnią gównarzerię zapatrzoną w telefony komórkowe, choć na co dzień dzieciakom spod bloku nie zwrócą na to uwagi. Bo się boją.
Boją się - czego?
Myślą tak, a nie inaczej - dlaczego?
Mamy przed sobą bezkres, który pokazuje nam ludzką nagość emocjonalną. Wręcz ekshibicjonizm. Doskonała pożywka dla analityków, dla myślicieli, filozofów, którzy dociekają: dlaczego? Dlaczego 2 chłopców całujących się i robiących sobie makijaż na youtube wywołuje tak wielką nienawiść? Dlaczego katolicy każą z Polski spierdalać swoim niewierzącym rodakom?
Czasami ci dociekacze tracą emocje, sami wylewajac przez klawiaturę siebie samych, poniżając, wylewając swój gniew i dawno skrywane oburzenie. Dolewając w to wiadro emocji, które się leją potokiem takim samym, jak z obozu przeciwników. Agresja rodzi agresję.
Tych ludzi czasami nazywa się hejterami.
Uzależniona od komentowania, wtrącania swoich 3 groszy, czytania komentarzy i opinii innych.
Samotność? Brak bliskiej duszy w świecie rzeczywistym? Może.
Więc z tej samotności wertuję internet. Strona po stronie, od skrajnie prawicowych i katolickich portali po anarchistyczne czy socjalistyczne. Ikonka facebooka wyświetla się w kartach przeglądarki 24 godziny na dobę.
Przede mną jest bezkres chaosu informacji, natłoku wszelkich wydarzeń, info, opinii i przede wszystkim emocji. Internet od emocji wręcz kipi. Wylewają z siebie emocje samce spragnione pochwały swych wybujałych ego, kołcze pragnące wiecej i więcej wyznawców, matki z dziećmi wrzucające głupie zdjęcia. Politycy obrzucający się błotem na twitterze.
Jednocześnie te wszystkie, różnorodne jednostki ukrywajace się tylko pod nickiem, nazwiskiem nic nie mówiącym ludziom i obrazkiem ściągniętym skądś, lub zrobionym. Tak anonimowi jak... właśnie, kto? Nawet alkoholik z zasłoniętą twarzą w filmie dokumentalnym ma mniej anonimowości...
Wchodzę w to bagnisko i bezkres jednostek różnorodnych, których łączy jedno: wylanie siebie, swojej osobowości, której na co dzień nie pokażą w pracy albo w gronie znajomych. Tu są prawdziwi: tu mogą naprawdę napisać wprost, jak to "lewaki" są skazą dla społeczeństwa i zagrożeniem moralnym, choć koleżance-feministce w pracy nie powiedzą tego wprost; mogą narzekać na nastoletnią gównarzerię zapatrzoną w telefony komórkowe, choć na co dzień dzieciakom spod bloku nie zwrócą na to uwagi. Bo się boją.
Boją się - czego?
Myślą tak, a nie inaczej - dlaczego?
Mamy przed sobą bezkres, który pokazuje nam ludzką nagość emocjonalną. Wręcz ekshibicjonizm. Doskonała pożywka dla analityków, dla myślicieli, filozofów, którzy dociekają: dlaczego? Dlaczego 2 chłopców całujących się i robiących sobie makijaż na youtube wywołuje tak wielką nienawiść? Dlaczego katolicy każą z Polski spierdalać swoim niewierzącym rodakom?
Czasami ci dociekacze tracą emocje, sami wylewajac przez klawiaturę siebie samych, poniżając, wylewając swój gniew i dawno skrywane oburzenie. Dolewając w to wiadro emocji, które się leją potokiem takim samym, jak z obozu przeciwników. Agresja rodzi agresję.
Tych ludzi czasami nazywa się hejterami.
Komentarze
Prześlij komentarz