Przejdź do głównej zawartości

Baba jaga - ze staropolskiego jędza, czyli groza i niebezpieczeństwo.

Mam wrażenie, że z niewinnej, młodej czarownicy zamieniam się w babę jagę. Coraz bardziej dostrzegam swoją brzydotę : bezgustowne ubranie, koszmarne włosy, które non stop ścinam, albo farbuję i mam nie wiadomo co na głowie. Dostrzegam brzydotę mojej duszy: Moją nienawiść do tych moich byłych przyjaciół... do pięknych, młodych, popularnych i radosnych ludzi. Którzy kochają. Którzy są piękni. Dobrzy. Tak strasznie nie chcę by byli szczęśliwi, tak bardzo chciałabym je oszpecić, nienawidząc siebie samej, że czuję coś takiego do innych.
To oni najpierw uświadomili mnie, jak podła jestem.

***

Mam pewnie tak samo jak większość osób, kiedy wchodzę na facebooka: zdjęcia i statusy młodych szczęśliwych ludzi, który robią coś fajnego - moi znajomi. Pięknych, lubianych, kochanych, robiących coś fajnego - super stroje, super akcje społeczne. Są... pełni życia. Są DOBRZY.

Zawsze tak miałam - jest dobro i zło. Są ludzie źli i dobrzy. Piękni i brzydcy. Aktywni i leżący brzuchem do góry. Ci świadomi i nie chcący widzieć. Nie ma czegoś pomiędzy. Skąd mi się to wzięło? nie pytajcie, bo nie mam po prostu sił rozdrabniać się nad tym.  Jest dobro i zło. A ja zawsze dążyłam do czego? No to chyba jasne.

Dążyłam chyba dość mocno, bo wpajała mi to od dziecka moja mama: od "proszę, przepraszam, dziękuję", do "pomóż temu panu i kup mu bułkę", do "nie znęcaj się nad nim, on potrzebuje pomocy". Egoizm, pewność siebie i pomyślunek o sobie zawsze był czymś złym. Zawsze byli tylko inni. Ich potrzeby, ich życie na pierwszym planie. Ja byłam zawsze ta gorsza, ta właśnie numer 2.

A kiedy stałam się numerem 1 ?
Gdy spotkałam ludzi, którzy potrafili mnie uświadomić, ze pomyślenie o sobie, o swoim dobru, błędy, nietakty - to wszystko jest dla ludzi. Każdy się myli, każdy czasem walnie błąd. No, nie do końca byłam numerem 1. Powiedzmy ze to był numerek 2, który zrobił lvl up. Ale to wciąż był nr 2.

Wyobraźcie sobie, ze ktoś mówi wam coś, czego nigdy w życiu nie przyjęlibyście do wiadomości, bo było aż tak absurdalne i.... dzieje się. Jest prawdą. Jest realną prawdą.
Nie, nie miałam złych zamiarów. Ale tego już za dużo. Za dużo tego napiętnowania mnie jako "złej". Za dużo tego porównywania do ludzi pięknych, anielskich, cierpliwych, którzy dla wszystkich chcą dobrze. Za dużo słyszałam już "jesteś taka egoistyczna, taka podła!", "jesteś brzydka", "myślisz tylko o sobie", "ty nienawidzisz ludzi". Miałam dość słuchania tego, kiedy...

Zaczęłam czuć realną nienawiść do ludzi, którzy są ode mnie śliczniejsi.
Bystrzejsi i bardziej lubiani.
Którzy umieją kochać i chcą dla innych dobrze.
Którym się dobrze żyje.

No, nie do wszystkich oczywiście. Mam swoje "parę egzemplarzy", na które gdy patrzę, chcę zniszczyć im wszystko. Chcę, by stracili swoje miłości, piękno, okaleczyć ich, zesłać chorobę. Wszystko, by ich zniszczyć. I jest to tak silne, ze nie da się już starać by "być dobrą dziewczyną". Naprawdę stałam się wredną suką.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Macierzyństwo, czyli bądź mama i bądź sobą.

Przyszedł dla mnie ten czas i ten moment, który czeka większość kobiet na ziemi. Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem. Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym. Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie. CO ZE MNĄ? Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ? "O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znaj...

Polska A i Polska B

Gdy moja babcia jeszcze żyła, mawiała o podziale na Polskę A i Polskę B. Polskę, która była bliżej berlina, zachodu, tych bajerów które można było stamtąd przywieźć i lepszego świata.. I Polskę B - do której bliżej było do ZSRR nie tylko geograficznie, ale i mentalnie. Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło. No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące... Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda? Nie. Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa. Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność...

Milczący mózg (Anhedonia)

      Jak to mówiła moja koleżanka: "najgorsze kilkanaście miesięcy męki, też tak miałam". Tylko ze ta męka trwa u mnie od kilu lat, bo tyle czasu tu nie pisałam. Mój umysł milczy.       Jest tyle spraw, na które otworzyłam się w ciągu kilku ostatnich lat. Wydawałam się sobie kiedyś osobą otwartą, światłą, pełną ideałów, Jednak to co było wtedy to nic z porównaniem do tego, co jest teraz. Przemykają mi przed oczami miliony spraw, których jeszcze 10 lat temu nie byłam świadoma. Że skrajna otyłość to choroba a nie żadne body positive, że feministka to też wiedźma. Że  jest tyle spraw, o których chciałabym pisać, a mój umysł po prostu milczy.     Milczy podczas gry w RPG, w larpy. Milczy, gdy na tik-toku mam powiedzieć coś do ludzi. Milczy, gdy nagrywam podcast. Zewsząd rozgrywa się głównie głucha cisza, która spowija moją duszę jak miękki płaszcz.      Tęskniłam za tą ciszą, której w sumie nigdy nie miałam. Za tym, by w...