Przyszedł dla mnie ten czas i ten moment, który czeka większość kobiet na ziemi.
Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem.
Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym.
Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie.
CO ZE MNĄ?
Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ?
"O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znajomi i przyjaciele. Co oznacza że...? Że będę teraz dorosłą, dojrzałą osobą, która ma pracę, dziecko, męża, będzie ubierała się casualowo i pracowała gdzieś w biurze, czytając babskie gazetki typu "Pani Domu" i atakowała młodzież, jacy to oni są nierozgarnięci i nic nie wiedzą o życiu? Przecież tego nigdy nie chciałam!
Co jeszcze słyszę?
"Mam nadzieję, ze nie będziesz taką matką, która wie wszystko najlepiej bo ma dziecko".
"Tylko wiesz, że teraz koniec imprez i picia alko?"
"Zobaczysz, po porodzie będzie ci bliżej do takich mamusiek i będziesz wolała pójść na babskie ploteczki o ciuchach i pieluszkach niż na koncert Kabanosa albo na larpa".
Zauważyłam smutną rzecz : społeczeństwo próbuje narzucić kobietom rolę matki-cierpiętnicy. Kobiety, która rezygnuje ze swojego życia na rzecz dziecka. Która jak prawdziwa matka poświęca się małemu i opowiada TYLKO o małym. Jaką zrobiło kupkę, jaki jest duży. Robi mu zdjęcia i interesuje się TYLKO dzieckiem.
A jeśli taka mama np. lubi obejrzeć czasem film, lub raz na miesiąc zostawi rodzicom dziecko na noc, bo chce iść z mężem na imprezę? Albo rzadko wrzuca zdjęcia dziecka na fejsa, czy myśli o tym, w co się dzisiaj ubierze i jak zmierzy się z problemem podczas projektu w pracy - nie daj boże ! No jak tak można, być tak egoistyczna matką ?!
Nie wiem, jeszcze, czy będę dobrą mamą. Ale będę kochającą mamą. Nikt mi nie zarzuci, ze nie kocham swojego dziecka. A kim według mnie jest kochająca matka?
Taka, która daje.
Która nie poniża.
Nie ocenia.
Nie boi się okazać dziecku uczuć.
I zapewnia stabilizację. Nie tylko tę finansową. Wierzę, że jeśli ja będę żyła w zgodzie ze sobą samą, pokazywała dziecku mój świat, to i ono będzie szczęśliwe razem ze mną. I z tatusiem.
Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem.
Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym.
Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie.
CO ZE MNĄ?
Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ?
"O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znajomi i przyjaciele. Co oznacza że...? Że będę teraz dorosłą, dojrzałą osobą, która ma pracę, dziecko, męża, będzie ubierała się casualowo i pracowała gdzieś w biurze, czytając babskie gazetki typu "Pani Domu" i atakowała młodzież, jacy to oni są nierozgarnięci i nic nie wiedzą o życiu? Przecież tego nigdy nie chciałam!
Co jeszcze słyszę?
"Mam nadzieję, ze nie będziesz taką matką, która wie wszystko najlepiej bo ma dziecko".
"Tylko wiesz, że teraz koniec imprez i picia alko?"
"Zobaczysz, po porodzie będzie ci bliżej do takich mamusiek i będziesz wolała pójść na babskie ploteczki o ciuchach i pieluszkach niż na koncert Kabanosa albo na larpa".
Zauważyłam smutną rzecz : społeczeństwo próbuje narzucić kobietom rolę matki-cierpiętnicy. Kobiety, która rezygnuje ze swojego życia na rzecz dziecka. Która jak prawdziwa matka poświęca się małemu i opowiada TYLKO o małym. Jaką zrobiło kupkę, jaki jest duży. Robi mu zdjęcia i interesuje się TYLKO dzieckiem.
A jeśli taka mama np. lubi obejrzeć czasem film, lub raz na miesiąc zostawi rodzicom dziecko na noc, bo chce iść z mężem na imprezę? Albo rzadko wrzuca zdjęcia dziecka na fejsa, czy myśli o tym, w co się dzisiaj ubierze i jak zmierzy się z problemem podczas projektu w pracy - nie daj boże ! No jak tak można, być tak egoistyczna matką ?!
Nie wiem, jeszcze, czy będę dobrą mamą. Ale będę kochającą mamą. Nikt mi nie zarzuci, ze nie kocham swojego dziecka. A kim według mnie jest kochająca matka?
Taka, która daje.
Która nie poniża.
Nie ocenia.
Nie boi się okazać dziecku uczuć.
I zapewnia stabilizację. Nie tylko tę finansową. Wierzę, że jeśli ja będę żyła w zgodzie ze sobą samą, pokazywała dziecku mój świat, to i ono będzie szczęśliwe razem ze mną. I z tatusiem.
Komentarze
Prześlij komentarz