Przejdź do głównej zawartości

Dystans, bo wszyscy umrzemy.





Pamiętacie Jakuba Czarodzieja, który paraduje w koszulkach z napisem "Dystans"? Niektórzy z was pewnie nie serfują w odmętach głupich person w internecie, swego rodzaju dram i całego commentary. Ale przybliżę wam postać Jakuba Czarodzieja: Samozwańczy kołcz, specjalista od gadania "nasze pokolenie to, nasze pokolenie tamto", i jego sławetne słowa: "my nie ciągaliśmy rodziców po sądach, my dostawaliśmy wpierdol". Czy aby na pewno to było słuszne? Czy same te słowa nie przeczą "dystansowi", który on reprezentuje? 
Bo czymże jest dystans? Nie ma nawet definicji tego słowa w Wikipedii. Ale zdefiniowałabym to tak: Dystans jest naszą przestrzenią, w której dopuszczamy wszelkie formy żartów które mogą krytykować i krzywo obrazować naszą rzeczywistość. Dystans to Niemcy śpiewający hymn trzeciej rzeczy po pijaku. Dystans to śmianie się z żartów na swój temat. Dystans to...
No właśnie, co? Granica pomiędzy dystansem a zwykłym chamstwem jest bardzo cienka. Nie każdemu spodoba się, gdy powiesz do murzyna "wracaj na pole bawełny", albo "ty jebany borderze" jak to mi się zdarzało słyszeć. Oczywiście nic sobie nie robię z takich żartów. Bo wiem, ze to tylko żarty.
Ktoś ładnie powiedział, ze mamy do czynienia z tą rzeczą, gdy przedstawimy swoje prawdziwe intencje, bo to intencje są tutaj kluczowe. Czy wypowiadamy jakieś słowa po to, by rzeczywiście zranić? Słowa mają wielką moc, dlatego tak ważne jest skonstruowanie zdania w odpowiedni sposób, gdy chcemy być sarkastyczni, czy zabawni.
W dystansie nie ma nic złego. Nie ma nic złego w żartach wypowiadanych nie po to, by kogoś urazić, jednak chciałabym zwrócić uwagę na tendencję, która formułuje się w dzisiejszych czasach. To przewrażliwienie na swoim punkcie. Z czego to może wynikać, oprócz z braku rzeczonej cechy? To przede wszystkie wychowanie kształtuje nas w poczuciu, ze jesteśmy wyjątkowymi płatkami śniegu. Oczywiście, każdy z nas jest wyjątkowy, jednak mamy prawie wszyscy zestawy cech, które się dublują. Słyszeliście o efekcie horoskopu? To efekt, który sprawia, ze jednocześnie czujemy się wyjątkowi, a udowadnia nam też, ze wcale takimi nie jesteśmy. Grupa ludzi została poddana testowi na znak zodiaku, a potem przedstawiono im dokładnie takie same opisy osobowości, z którymi zgodziło się ponad 95% osób. 
Ta wyjątkowość nie pozwala nam spojrzeć na pewne rzeczy z pewnej odległości swojego ja. 
Jest jeszcze jedna, istotna kwestia w rzeczy leżącej do dystansu: seksistowskie żarty. Owszem, takie żarty nie muszą wynikać ze złych intencji, jednak jak już wcześniej wspomniałam: słowa kształtują rzeczywistość. Nasze żarty kształtują rzeczywistość. Często bywa, że nasze umysły chłoną pewne informacje jak gąbka. Jeśli będziemy wystarczająco często słyszeć pewne rzeczy, w naszym umyśle stają sie prawdą. Nic więc dziwnego, ze feministki podnoszą krzyk na seksistowskie żarty, które umacniają w nas kulturę gwałtu. Tak samo żarty rasistowskie sprawiają, ze czujemy się gorsi. Ale pamiętać należy, ze wszystko zależy od intencji wypowiadanych słów, jednak z tego typu żartami byłabym ostrożna. 
I ostrożna byłabym tez z dystansem w ogóle. Jestem feministką i nie śmieszą mnie żarty w stylu "zawsze się trochę gwałci" bo były wypowiadane w bardzo złym tonie. Zawsze należy zachować umiar. Nie dlatego, że jesteśmy przewrażliwionymi pizdami. Ale dlatego, że nigdy nie wiemy, co autor tekstu ma na myśli. Dystans to zdrowe podejście, daje multum możliwości do pracy and sobą.

Dystans, bo wszyscy umrzemy. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Macierzyństwo, czyli bądź mama i bądź sobą.

Przyszedł dla mnie ten czas i ten moment, który czeka większość kobiet na ziemi. Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem. Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym. Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie. CO ZE MNĄ? Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ? "O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znaj...

Polska A i Polska B

Gdy moja babcia jeszcze żyła, mawiała o podziale na Polskę A i Polskę B. Polskę, która była bliżej berlina, zachodu, tych bajerów które można było stamtąd przywieźć i lepszego świata.. I Polskę B - do której bliżej było do ZSRR nie tylko geograficznie, ale i mentalnie. Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło. No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące... Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda? Nie. Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa. Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność...

Milczący mózg (Anhedonia)

      Jak to mówiła moja koleżanka: "najgorsze kilkanaście miesięcy męki, też tak miałam". Tylko ze ta męka trwa u mnie od kilu lat, bo tyle czasu tu nie pisałam. Mój umysł milczy.       Jest tyle spraw, na które otworzyłam się w ciągu kilku ostatnich lat. Wydawałam się sobie kiedyś osobą otwartą, światłą, pełną ideałów, Jednak to co było wtedy to nic z porównaniem do tego, co jest teraz. Przemykają mi przed oczami miliony spraw, których jeszcze 10 lat temu nie byłam świadoma. Że skrajna otyłość to choroba a nie żadne body positive, że feministka to też wiedźma. Że  jest tyle spraw, o których chciałabym pisać, a mój umysł po prostu milczy.     Milczy podczas gry w RPG, w larpy. Milczy, gdy na tik-toku mam powiedzieć coś do ludzi. Milczy, gdy nagrywam podcast. Zewsząd rozgrywa się głównie głucha cisza, która spowija moją duszę jak miękki płaszcz.      Tęskniłam za tą ciszą, której w sumie nigdy nie miałam. Za tym, by w...