Jaka jest dzisiaj Polska?
Urodziłam się w roku 1995. Nie pamiętam więc czasów, gdy marzeniem każdego Polaka była kawa, samochód marki Fiat 126p czy telewizor Rubin. Nie znam mentalnosci tamtych ludzi, którzy musieli cieszyć się tym, co pozostało na półkach w sklepie, wspólnym oglądaniem seriali po kilkanaście osób w pokoju z sąsiadami i znosić godzinę policyjną, ale za to jako osoba o bujnej wyobraźni mogę łatwo to wszystko sobie wyobrazić i porównać z tym co mamy teraz.
Żyjemy sobie teraz niemal jak ludzie na zachodzie; Oczywiście, może mamy trochę mniejszy wybór produktów, mniej zarabiamy, jesteśmy inni mentalnie. Ale czy mimo wszystko wolelibyście tamte czasy? Czy naprawdę nie potrafimy docenić tego co mamy? Oczywiscie w polityce znajduje się mało miejsca na docenianie takich "pierdół", ale sorry. Nigdy nie będziemy Niemcami, którzy są dziś potęgą.
Ale pomyślcie sobie jak wielkiego postępu dokonaliśmy w ciągu tych 25 lat, odkąd obaliliśmy komunę. Przykładowo w rankingu "Polityki" w ciągu 4 lat od ostatniego rankingu dobrobytu krajów być może nie jesteśmy w jakiejś czołówce pod względem gospodarki, czy państwa, ale w postępie z państw UE jesteśmy na ....2 miejscu. A w bloku byłych państw podlegający ZSRR jesteśmy w czołówce pod względem postępu. Ale Polakom - ciągle źle !
Zarobki? Zarabiamy ponad 4 razy mniej niż na zachodzie, to fakt. Ale nieźle wypadamy np. przy Ukrainie i krajach bałkańskich. Tak , wiem, dla nas to marne pocieszenie, ale chciałabym zwrócić tu na coś uwagę. Obracam się w środowisku, gdzie mnóstwo ludzi robi na czarno, za 5, 6, 7 złotych na godzinę, harując jak woły bo mają wykształcenie "z dupy" i narzekając , jakie to życie jest okrutne i złe. Przepraszam ale sami są sobie winni takiemu stanowi (a przynajmniej większość) . Oni chcą lepszego życia, lepszej pracy, ale nie starają się nawet, by to osiągnąć, wiec wolą narzekać i siedzieć przed TV. A jeśli ktoś naprawdę chce, to potrafi.
UE ? I tu się zaczyna temat !
W ciągu 10 lat przystąpienia do UE otrzymaliśmy dofinansowań tyle, że głowa mała ( To, że nasz rząd nie potrafił ich do końca pożytecznie wykorzysta to inna sprawa). . Polska coraz bardziej kulturowo zbliża się do Europy, my młodzi chcemy liznąć więcej świata, wyjeżdżamy, coraz więcej z nas zna języki obce. Nasze miasta się robią coraz ładniejsze, mamy więcej szans na to, by pójść sobie na jakiś kurs zawodowy. Naprawdę, wierzcie mi, bądź nie, ale mimo wszystko skorzystaliśmy. Nie twierdzę że UE to zajebista sprawa, że jestem absolutnie na tak (bo w każdej sprawie są 2 strony medalu !). Ale uważam, że Polacy przesadzają. Mam na myśli wypowiedzi Polaków na forach. I myśl ta nie dotyczy tylko UE, ale ogólnie na temat tego, jak Polacy wypowiadają się o polityce. Na facebooku, na forach, na portalach widzę co dzień tyle komentarzy przesyconych jadem i nienawiścią do UE, Tuska, Kaczyńskiego, Palikota, "POlityków" i "POlsce" (jak to macie w zwyczaju pisać), że od czytania waszych komentarzy robi mi się niedobrze z nadmiary niepotrzebnego gniewu, który i tak nie przyniesie pożytku ! Poza tym:
Jest dobrze. Ale może być lepiej !
Nie twierdzę że Polska to zajebisty kraj, mamy świetnych, odpowiedzialnych polityków (hahahhahahahahha !) i ogólnie cud, miód i orzeszki. W naszym kraju jest dużo rzeczy do zmiany (nie wspomnę o służbie zdrowia i chorym prawie), i one są do zrealizowania. Ale po co wlewacie w swoje codzienne życie tyle nienawiści? Po to, byście tym życiem krztusili się jeszcze bardziej, nic nie wnosząc?
Wiecie, kim jest dziś typowy Polak ?
Jest on człowiekiem, któremu wszystko rysuje się na szaro. Ma dość nudnej pracy za marne pieniądze, leci do biedronki po jakieś tanie parówki albo kilkudniowe drożdżówki w plastikowym opakowaniu i Narzeka w duchu. Że siatkę ma naderwaną, ze leje, ze słońce świeci, ze szczeka pies i miałczy kot. A po pracy siada przed telewizorem z puszką piwa lub z kubkiem kawy i oglądając wiadomości znów narzeka na chory kraj. I tak żyjąc w tym błędnym kole wciąga sam siebie w depresje.
To smutne...
Pamiętam, jak babcia opowiadał mi o tamtych czasach. O tym, jak wiele poznawała fajnych ludzi czekając w kolejkach do sklepu, jak śmiała się z sąsiadkami przy serialu, jak mój ojciec w wózku gaworzył wesoło przy radiu kiedy ona ciężko pracowała w polu słuchając tego miłego dla niej dźwięku. Dlaczego my dziś nie docenimy tego co mamy?
Możecie mi mówić, ze mam tylko 19 lat i jestem "jeszcze" idealistka, która sama się na życiu przejedzie. Mimo, ze sama już tego życia liznęłam więcej niż moi rówieśnicy.
Jest dobrze. Ale może być lepiej . To znaczy że w Polsce do zmiany jest dużo, ale to nie jest jeszcze tragedia. Było gorzej !
Urodziłam się w roku 1995. Nie pamiętam więc czasów, gdy marzeniem każdego Polaka była kawa, samochód marki Fiat 126p czy telewizor Rubin. Nie znam mentalnosci tamtych ludzi, którzy musieli cieszyć się tym, co pozostało na półkach w sklepie, wspólnym oglądaniem seriali po kilkanaście osób w pokoju z sąsiadami i znosić godzinę policyjną, ale za to jako osoba o bujnej wyobraźni mogę łatwo to wszystko sobie wyobrazić i porównać z tym co mamy teraz.
Żyjemy sobie teraz niemal jak ludzie na zachodzie; Oczywiście, może mamy trochę mniejszy wybór produktów, mniej zarabiamy, jesteśmy inni mentalnie. Ale czy mimo wszystko wolelibyście tamte czasy? Czy naprawdę nie potrafimy docenić tego co mamy? Oczywiscie w polityce znajduje się mało miejsca na docenianie takich "pierdół", ale sorry. Nigdy nie będziemy Niemcami, którzy są dziś potęgą.
Ale pomyślcie sobie jak wielkiego postępu dokonaliśmy w ciągu tych 25 lat, odkąd obaliliśmy komunę. Przykładowo w rankingu "Polityki" w ciągu 4 lat od ostatniego rankingu dobrobytu krajów być może nie jesteśmy w jakiejś czołówce pod względem gospodarki, czy państwa, ale w postępie z państw UE jesteśmy na ....2 miejscu. A w bloku byłych państw podlegający ZSRR jesteśmy w czołówce pod względem postępu. Ale Polakom - ciągle źle !
Zarobki? Zarabiamy ponad 4 razy mniej niż na zachodzie, to fakt. Ale nieźle wypadamy np. przy Ukrainie i krajach bałkańskich. Tak , wiem, dla nas to marne pocieszenie, ale chciałabym zwrócić tu na coś uwagę. Obracam się w środowisku, gdzie mnóstwo ludzi robi na czarno, za 5, 6, 7 złotych na godzinę, harując jak woły bo mają wykształcenie "z dupy" i narzekając , jakie to życie jest okrutne i złe. Przepraszam ale sami są sobie winni takiemu stanowi (a przynajmniej większość) . Oni chcą lepszego życia, lepszej pracy, ale nie starają się nawet, by to osiągnąć, wiec wolą narzekać i siedzieć przed TV. A jeśli ktoś naprawdę chce, to potrafi.
UE ? I tu się zaczyna temat !
W ciągu 10 lat przystąpienia do UE otrzymaliśmy dofinansowań tyle, że głowa mała ( To, że nasz rząd nie potrafił ich do końca pożytecznie wykorzysta to inna sprawa). . Polska coraz bardziej kulturowo zbliża się do Europy, my młodzi chcemy liznąć więcej świata, wyjeżdżamy, coraz więcej z nas zna języki obce. Nasze miasta się robią coraz ładniejsze, mamy więcej szans na to, by pójść sobie na jakiś kurs zawodowy. Naprawdę, wierzcie mi, bądź nie, ale mimo wszystko skorzystaliśmy. Nie twierdzę że UE to zajebista sprawa, że jestem absolutnie na tak (bo w każdej sprawie są 2 strony medalu !). Ale uważam, że Polacy przesadzają. Mam na myśli wypowiedzi Polaków na forach. I myśl ta nie dotyczy tylko UE, ale ogólnie na temat tego, jak Polacy wypowiadają się o polityce. Na facebooku, na forach, na portalach widzę co dzień tyle komentarzy przesyconych jadem i nienawiścią do UE, Tuska, Kaczyńskiego, Palikota, "POlityków" i "POlsce" (jak to macie w zwyczaju pisać), że od czytania waszych komentarzy robi mi się niedobrze z nadmiary niepotrzebnego gniewu, który i tak nie przyniesie pożytku ! Poza tym:
Jest dobrze. Ale może być lepiej !
Nie twierdzę że Polska to zajebisty kraj, mamy świetnych, odpowiedzialnych polityków (hahahhahahahahha !) i ogólnie cud, miód i orzeszki. W naszym kraju jest dużo rzeczy do zmiany (nie wspomnę o służbie zdrowia i chorym prawie), i one są do zrealizowania. Ale po co wlewacie w swoje codzienne życie tyle nienawiści? Po to, byście tym życiem krztusili się jeszcze bardziej, nic nie wnosząc?
Wiecie, kim jest dziś typowy Polak ?
Jest on człowiekiem, któremu wszystko rysuje się na szaro. Ma dość nudnej pracy za marne pieniądze, leci do biedronki po jakieś tanie parówki albo kilkudniowe drożdżówki w plastikowym opakowaniu i Narzeka w duchu. Że siatkę ma naderwaną, ze leje, ze słońce świeci, ze szczeka pies i miałczy kot. A po pracy siada przed telewizorem z puszką piwa lub z kubkiem kawy i oglądając wiadomości znów narzeka na chory kraj. I tak żyjąc w tym błędnym kole wciąga sam siebie w depresje.
To smutne...
Pamiętam, jak babcia opowiadał mi o tamtych czasach. O tym, jak wiele poznawała fajnych ludzi czekając w kolejkach do sklepu, jak śmiała się z sąsiadkami przy serialu, jak mój ojciec w wózku gaworzył wesoło przy radiu kiedy ona ciężko pracowała w polu słuchając tego miłego dla niej dźwięku. Dlaczego my dziś nie docenimy tego co mamy?
Możecie mi mówić, ze mam tylko 19 lat i jestem "jeszcze" idealistka, która sama się na życiu przejedzie. Mimo, ze sama już tego życia liznęłam więcej niż moi rówieśnicy.
Jest dobrze. Ale może być lepiej . To znaczy że w Polsce do zmiany jest dużo, ale to nie jest jeszcze tragedia. Było gorzej !
Komentarze
Prześlij komentarz