Zawsze się tego bałam.
Jako mała dziewczynka, która z zazdrością patrzyła na kolorowe, wesołe tornistry koleżanek z klasy, gdy jej stary plecak po tacie "koledzy wrzucali do kosza na śmieci".
Jako 12 latka, gdy dostawałam ładne, zadbane ubrania i kanapki od przyjaciółek, za które przypłacałam od matki pospolitym wpierdolem za żebranie.
Jako 16 latka, dla której McDonald był luksusem.
Bałam się biedy i ubóstwa.
Mam teraz 20 lat. Lekko czując na języku smak piwa, w spranych jeansach kontemplując w zeszycie kumpla, zastanawiam się, co właściwie mam? Czy nadal jestem biedna?
Zobaczmy, co my tu mamy... tak, zepsutą maszynę do szycia. Pierwsza inwestycja, choć nieudana (a porównajcie sobie to do milionowych inwestycji jakiegoś developera, która nie wypaliła!)
Kotka. A nie, już nie mam! Uciekł. W pogoni za wolnością.
Trochę bluzek i pustą paczkę po papierosach.
Igielnik w kształcie pajączka, który sobie uszyłam.
Parę ćwieków, metalowy klucz... może otwiera jakieś stare, poczciwe drzwi? Dyplom za wygrany konkurs plastyczny, fajkę do tytoniu od moich przyjaciół, nowy dokument w notepadzie, który ma być stroną internetową...
Wczorajsze pocałunki.
Świetną piosenkę w komórce na słuchawkach.
Uśmiech mojej przyjaciółki, która od kilku alt ma depresję.
I obraz zachodzącego słońca nad moim kochanym fordonem, na górkach.
Wspomnienia pierwszego larpa w życiu i niedokończone karty postaci. Zniszczony rysunek w ołówku przedstawiający taniec.
Przyjaźń.
Miłość.
Wiecie co? Jednak nie jestem biedna.
Jako mała dziewczynka, która z zazdrością patrzyła na kolorowe, wesołe tornistry koleżanek z klasy, gdy jej stary plecak po tacie "koledzy wrzucali do kosza na śmieci".
Jako 12 latka, gdy dostawałam ładne, zadbane ubrania i kanapki od przyjaciółek, za które przypłacałam od matki pospolitym wpierdolem za żebranie.
Jako 16 latka, dla której McDonald był luksusem.
Bałam się biedy i ubóstwa.
Mam teraz 20 lat. Lekko czując na języku smak piwa, w spranych jeansach kontemplując w zeszycie kumpla, zastanawiam się, co właściwie mam? Czy nadal jestem biedna?
Zobaczmy, co my tu mamy... tak, zepsutą maszynę do szycia. Pierwsza inwestycja, choć nieudana (a porównajcie sobie to do milionowych inwestycji jakiegoś developera, która nie wypaliła!)
Kotka. A nie, już nie mam! Uciekł. W pogoni za wolnością.
Trochę bluzek i pustą paczkę po papierosach.
Igielnik w kształcie pajączka, który sobie uszyłam.
Parę ćwieków, metalowy klucz... może otwiera jakieś stare, poczciwe drzwi? Dyplom za wygrany konkurs plastyczny, fajkę do tytoniu od moich przyjaciół, nowy dokument w notepadzie, który ma być stroną internetową...
Wczorajsze pocałunki.
Świetną piosenkę w komórce na słuchawkach.
Uśmiech mojej przyjaciółki, która od kilku alt ma depresję.
I obraz zachodzącego słońca nad moim kochanym fordonem, na górkach.
Wspomnienia pierwszego larpa w życiu i niedokończone karty postaci. Zniszczony rysunek w ołówku przedstawiający taniec.
Przyjaźń.
Miłość.
Wiecie co? Jednak nie jestem biedna.
Komentarze
Prześlij komentarz