Gdy moja babcia jeszcze żyła, mawiała o podziale na Polskę A i Polskę B. Polskę, która była bliżej berlina, zachodu, tych bajerów które można było stamtąd przywieźć i lepszego świata.. I Polskę B - do której bliżej było do ZSRR nie tylko geograficznie, ale i mentalnie.
Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło.
No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące...
Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda?
Nie.
Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa.
Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność. Więc i ta potrzeba odezwała się w nas, gdy nastały nowe czasy. Znów stawali się równi i równiejsi. Bogatsi i biedni. Gorsi - lepsi. Lewaki - prawaki.
Nie mamy już teraz podziału geograficznego, moi drodzy. Podział jest inny, niezależny od miejsca zamieszkania - na prawactwo i lewactwo. Prawackie zacofane ścierwa i lewacka hołota postępowością niszcząca świat. Prawicowi fanatycy, którzy tatuują sobie na karkach "buk, chonor, ojczyzna", pijąc kuflowe pod monopolowym. I lewicowe pedały, chodzące na parady równości przyczepiające sobie wibratory na dupy. No i lewackie feministki, które nie golą pach.
Zastanawiające jest to, że jeszcze parę lat temu, gdy ktoś mówił o swoich poglądach, nie utożsamiało się go z jedną stroną barykady. Bo teraz wiadomo- jeśli głosujesz na PiS, to jesteś prawakiem i na pewno lejesz żonę. A jak jesteś feministką, to pewnie jesteś brzydka i wykrzykujesz bezsensowne i głupie hasła (na przykład o tym, że jesteś dyskryminowana w pracy).
Inny podział poglądów przestał istnieć. Nie ma już socjalistów, liberałów, konserwatystów, anarchistów... nie ma. Jesteś prawicowcem, albo lewakiem, który chce zniszczyć polskie tradycyjne wartości. Jeszcze parę lat temu nie atakowało się z taką zaciekłością. Ludzie potrafili siedzieć obok siebie bez względu na to, jaki mają pogląd na aborcję.
Drugą stronę barykady atakuje się z zażartością i nienawiścią, której nie powstydziliby się SSmani. Grozi się obozami koncentracyjnymi dla przeciwników, zamykaniem w więzieniach, pałowaniem metalowymi prętami. Druga strona barykady atakuje trochę bardziej inteligentnie, choć też mocno - docinkami o ciemnogrodzie, o cofaniu się, porównywaniu do goryli i patoli, deklarując miłość do muzułmanów (bo to ubogacanie, a nie to co te zacofane k*rwy z radia maryja). Cała impreza rozpoczęła się 2 lata temu, gdy do władzy weszła partia jakże lubująca się w prowokacji ludzi, rzucając zgłodniałemu ludowi tematy tworzące podziały, działające na emocje...
Tej jatki jeszcze 3-4 lata temu nie było. Wtedy, gdy kończyłam liceum, hejtowało się Korwina i podniecano się wyborami do europarlamentu, który Korwin tak bardzo chciał zniszczyć. Ale dzisiaj nie ten śmieszny pan w muszce jest naszym problemem jako Polaków.
Dzisiaj problemem Polaków jest pan znacznie niższy, mniej chaotyczny i lęcący z danymi wziętymi z czapy. Siedzi tylko w swoim ciemnym gabinecie głaszczcąc kota (Ucho Prezesa, a jakże!) i obserwuje ten burdel który sam wywołał. No, nie do końca sam - są przecież jeszcze ludzie, którzy oddają mu się tak bardzo, ze byliby w stanie wbić nóż w plecy koledze z partii - w imię wielkiej Polszy katolickiej oczywiście. Z miłości do Jezusa Chrystusa, króla Polski.
Choć nie pamiętam, kiedy Chrystus kazał "zabijać lewaków" dla niego, jak to na koszulce niedawno dumnie ogłosił jakiś domorosły biznesmen.
Nie pamiętam też, by chciał, by w imię religii tworzono podziały. Podziały, które jak wiadomo hierarchizując (chcąc czy nie chcąc) na lepszych i gorszych. Na prawaków i lewaków właśnie, którzy zapewne chcą dyskusji. No bo z kim dyskusja jest bardziej wartościowa - z osobą o tych samych poglądach, czy przeciwnych?
Nie mogą. Nie potrafią. Im dłużej na krzesełku prezesa siedzi mały zoofil, tym bardziej Polacy pogrążać się będą w podziałach na prawych i lewych.
Centrowcy już dawno zaginęli w tym rozwścieczonym tłumie.
Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło.
No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące...
Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda?
Nie.
Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa.
Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność. Więc i ta potrzeba odezwała się w nas, gdy nastały nowe czasy. Znów stawali się równi i równiejsi. Bogatsi i biedni. Gorsi - lepsi. Lewaki - prawaki.
Nie mamy już teraz podziału geograficznego, moi drodzy. Podział jest inny, niezależny od miejsca zamieszkania - na prawactwo i lewactwo. Prawackie zacofane ścierwa i lewacka hołota postępowością niszcząca świat. Prawicowi fanatycy, którzy tatuują sobie na karkach "buk, chonor, ojczyzna", pijąc kuflowe pod monopolowym. I lewicowe pedały, chodzące na parady równości przyczepiające sobie wibratory na dupy. No i lewackie feministki, które nie golą pach.
Zastanawiające jest to, że jeszcze parę lat temu, gdy ktoś mówił o swoich poglądach, nie utożsamiało się go z jedną stroną barykady. Bo teraz wiadomo- jeśli głosujesz na PiS, to jesteś prawakiem i na pewno lejesz żonę. A jak jesteś feministką, to pewnie jesteś brzydka i wykrzykujesz bezsensowne i głupie hasła (na przykład o tym, że jesteś dyskryminowana w pracy).
Inny podział poglądów przestał istnieć. Nie ma już socjalistów, liberałów, konserwatystów, anarchistów... nie ma. Jesteś prawicowcem, albo lewakiem, który chce zniszczyć polskie tradycyjne wartości. Jeszcze parę lat temu nie atakowało się z taką zaciekłością. Ludzie potrafili siedzieć obok siebie bez względu na to, jaki mają pogląd na aborcję.
Drugą stronę barykady atakuje się z zażartością i nienawiścią, której nie powstydziliby się SSmani. Grozi się obozami koncentracyjnymi dla przeciwników, zamykaniem w więzieniach, pałowaniem metalowymi prętami. Druga strona barykady atakuje trochę bardziej inteligentnie, choć też mocno - docinkami o ciemnogrodzie, o cofaniu się, porównywaniu do goryli i patoli, deklarując miłość do muzułmanów (bo to ubogacanie, a nie to co te zacofane k*rwy z radia maryja). Cała impreza rozpoczęła się 2 lata temu, gdy do władzy weszła partia jakże lubująca się w prowokacji ludzi, rzucając zgłodniałemu ludowi tematy tworzące podziały, działające na emocje...
Tej jatki jeszcze 3-4 lata temu nie było. Wtedy, gdy kończyłam liceum, hejtowało się Korwina i podniecano się wyborami do europarlamentu, który Korwin tak bardzo chciał zniszczyć. Ale dzisiaj nie ten śmieszny pan w muszce jest naszym problemem jako Polaków.
Dzisiaj problemem Polaków jest pan znacznie niższy, mniej chaotyczny i lęcący z danymi wziętymi z czapy. Siedzi tylko w swoim ciemnym gabinecie głaszczcąc kota (Ucho Prezesa, a jakże!) i obserwuje ten burdel który sam wywołał. No, nie do końca sam - są przecież jeszcze ludzie, którzy oddają mu się tak bardzo, ze byliby w stanie wbić nóż w plecy koledze z partii - w imię wielkiej Polszy katolickiej oczywiście. Z miłości do Jezusa Chrystusa, króla Polski.
Choć nie pamiętam, kiedy Chrystus kazał "zabijać lewaków" dla niego, jak to na koszulce niedawno dumnie ogłosił jakiś domorosły biznesmen.
Nie pamiętam też, by chciał, by w imię religii tworzono podziały. Podziały, które jak wiadomo hierarchizując (chcąc czy nie chcąc) na lepszych i gorszych. Na prawaków i lewaków właśnie, którzy zapewne chcą dyskusji. No bo z kim dyskusja jest bardziej wartościowa - z osobą o tych samych poglądach, czy przeciwnych?
Nie mogą. Nie potrafią. Im dłużej na krzesełku prezesa siedzi mały zoofil, tym bardziej Polacy pogrążać się będą w podziałach na prawych i lewych.
Centrowcy już dawno zaginęli w tym rozwścieczonym tłumie.
Komentarze
Prześlij komentarz