A może jednak jestem fatfobem?
Takie myśli towarzyszyły mi od zawsze. Nie bez powodu. Zawsze zwracałam uwagę na to, że ktoś jest otyły, czy gruby i robiłam to automatycznie. Czy myślałam o tych osobach źle? Nie, raczej zauważałam fakt. Fakt jednej z najważniejszych chorób cywilizacyjnych.
Czy naprawdę muszę tłumaczyć, czym grozi otyłość? Chyba nie. Chociaż skutki otyłości na wskutek powszechnej edukacji są nam znane w Polsce, to rośnie grono body positive i fatTiktokeów.
Jestem ogromną fanką body positive, choć jest to dla mnie trudne. Trudne, kiedy porównuje się z koleżankami z siłowni. Trudne, gdy patrzę potem w swoje odbicie w lustrze na sali treningowej. Widzę ten brzuch, to oblazłe ciało, pełne moich kompleksów i pełne czekolady, którą wsuwam nałogowo, pełna odrazy do samej siebie.
Ważę 67 kg przy 165 cm wzrostu. Nie jest to nadwaga, raczej jestem na granicy normalności z moim wskaźnikiem bmi 25 (choć nie jest to perfekcyjny wyznacznik zdrowia). I nie zrozumcie mnie źle: dla takich osób jak ja ruch body positive jest potrzebny, kiedy nasze ciała są tak różne! To ruch, który początkowo nauczał o różnorodności ciała, bez względu na wagę. Zwracał uwagę na nasze małe defekty, takie jak pieprzyk w okolicy ud, którego nie lubimy, na oponkę na brzuchu, na to jak nasze ciało wygląda gdy siedzimy zgarbieni, co uwydatnia brzuszek, gdy wyprostowani go nie mamy. Na to, że mamy za szerokie ramiona, albo nie mamy pożądanego 90/60/90. Że nasze cycki są za duże. I to właśnie jest w nas piękne! Ta różnorodność ciał, te małe defekty, które czynią nasze ciało absolutnie wyjątkowym i naszym.
Ale co, gdy nasza waga jest za duża?
To zależy oczywiście, jak bardzo jest za duża. Lekka nadwaga to nie grzech - można się jej nabawić poprzez np. choroby tarczycy, poprzez siedzący tryb życia w pracy i nie zawsze mamy możliwość ruchu na siłowni czy zdrowej diety, która nie ukrywajmy - nie jest tania, w porównaniu do żywności przetworzonej. Nie zrozumcie mnie źle: ruch body positive powinien nas zarówno motywować do zmieniania siebie, ale też i akceptacji. bo akceptacja to coś, co pozwala nam dostrzec szczegóły, które możemy albo pokochać, albo je zmienić. I nie mówię tu o anoreksji czy bulimii, które są odwrotnością akceptacji.
Lubimy skrajności, jako gatunek ludzki: albo skrajna chudość, której pożądamy przez mass media, albo otyłość, która jest promowana jako coś dobrego, coś oryginalnego, fajnego, co złem nie jest.
A co jeśli ci powiem, że otyłośc nie jest dobra?
Choroby układu kostnego, choroby serca, choroby trzustki... długo by wymieniać. Nie jest to atak w stronę ludzi z otyłością - jest to mój wyraz troski. Troski o chorobę cywilizacyjną, która potrafi zabrać ludzi z tego świata nawet w wieku 30 lat!
Badania dowodzą... dobra, stop badaniom. Nie potrzebujemy badań by stwierdzić, ze otyłość nie jest tym, co powinno promować body positive. Body positive powinno wspierać zdrowie i akceptację samego siebie, ale z pominięciem... otyłości. Nie powinno się promować złych wzorców. Nie wystarczy, że do internetu trafiają treści promujące nienawiść do ludzi, niechęć do gatunku ludzkiego, głupota i podziały?
Nie, nie wydaje mi się, bym jednak była fatfobem.
Przyszedł dla mnie ten czas i ten moment, który czeka większość kobiet na ziemi. Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem. Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym. Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie. CO ZE MNĄ? Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ? "O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znaj...
Komentarze
Prześlij komentarz