Przejdź do głównej zawartości

Piccolo

 Byłam od dziecka wielką fanką sylwestra. Sylwester tak naprawdę jarał mnie bardziej od świat bożego narodzenia, ponieważ stawiały się przede mną nowe obietnice: roku lepszego, pełniejszego niespodzianek i radości. Wszystko zaczyna się od nowa. I jeden z najważniejszych dla mnie aspektów: celebracja.
Oczywiście, jako dziecko - piccolo. Gdy dorosłam, obowiązkowy był szampan, krata browarów i wino. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak ważny w rozwoju mojego alkoholizmu był sylwester. 

Jesteśmy nauczeni jako dzieci celebrować. Najczęściej za pomocą alkoholu. Bo czymże jest piccolo, jak nie substytutem szampana? W ten sposób, uczeni od małego wiemy, ze sylwester bez szampana (czyli ALKOHOLU) to nie sylwester. Z wielkim zdziwieniem obserwowałam ludzi, którzy w sylwestra nie robili mega giga imprezy, bo jak tak można nie celebrować tak ważnego dnia, jakim był koniec starego i początek nowego?  Ale skąd to się wzięło? Oczywiscie od wzorców, jakie przekazali mi rodzice: dysfunkcyjna matka i ojciec alkoholik. Nie było takiego sylwestra, w którym rodzice nie zabieraliby nas na imprezę z dorosłymi, na której mieliśmy spore pole manewru do obserwowania tego, jak staczają się ludzie.

Każdy sylwester to byłą właśnie ta mega impreza, chlanie do porzygu i robienie głupich akcji. Dziś, z nostalgią zajrzałam na zdjęcia z sylwestra sprzed 5 lat i wyświetliło mi się nagranie, na którym... widać było ze jestem mocno wstawiona, a reszta gości prosi, bym przestała odwalać. Ale nie, dzisiaj to już nie ten czas. To już nie ten wiek, gdy można głupie rzeczy robić po alkoholu. Jak to mówię: "ja już w życiu się wystarczająco ochlałam".

Dziś, 31 grudnia 2023 roku na moim stole sylwestrowym zawita tylko kawa, herbata i właśnie... piccolo. Ale po co piccolo, skoro tak trąbię o tym, że to zamiennik alkoholu? Odpowiedź jest prosta: dzieciństwo, do którego mam sentyment. To właśnie za dzieciaka świętowało się piccolo, które teraz może być dla mnie symbolem nowego, trzeźwego życia.

Dziś będzie już mój 3 sylwester bez picia.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Macierzyństwo, czyli bądź mama i bądź sobą.

Przyszedł dla mnie ten czas i ten moment, który czeka większość kobiet na ziemi. Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem. Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym. Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie. CO ZE MNĄ? Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ? "O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znaj...

Polska A i Polska B

Gdy moja babcia jeszcze żyła, mawiała o podziale na Polskę A i Polskę B. Polskę, która była bliżej berlina, zachodu, tych bajerów które można było stamtąd przywieźć i lepszego świata.. I Polskę B - do której bliżej było do ZSRR nie tylko geograficznie, ale i mentalnie. Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło. No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące... Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda? Nie. Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa. Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność...

Milczący mózg (Anhedonia)

      Jak to mówiła moja koleżanka: "najgorsze kilkanaście miesięcy męki, też tak miałam". Tylko ze ta męka trwa u mnie od kilu lat, bo tyle czasu tu nie pisałam. Mój umysł milczy.       Jest tyle spraw, na które otworzyłam się w ciągu kilku ostatnich lat. Wydawałam się sobie kiedyś osobą otwartą, światłą, pełną ideałów, Jednak to co było wtedy to nic z porównaniem do tego, co jest teraz. Przemykają mi przed oczami miliony spraw, których jeszcze 10 lat temu nie byłam świadoma. Że skrajna otyłość to choroba a nie żadne body positive, że feministka to też wiedźma. Że  jest tyle spraw, o których chciałabym pisać, a mój umysł po prostu milczy.     Milczy podczas gry w RPG, w larpy. Milczy, gdy na tik-toku mam powiedzieć coś do ludzi. Milczy, gdy nagrywam podcast. Zewsząd rozgrywa się głównie głucha cisza, która spowija moją duszę jak miękki płaszcz.      Tęskniłam za tą ciszą, której w sumie nigdy nie miałam. Za tym, by w...