Jakieś 2 lata temu
bardzo dużo rozpisywałam się o pracy. Żyłam nią, odkrywałam
aspekty zarobku na życie. I to zazwyczaj te negatywne.
Miałam wtedy jakieś 19 lat, ledwo całą torbę swojego dobytku i ruszyłam w świat, by wyrwać się z domu. By pracować, dzięki swojemu groszowi utrzymać się przy życiu z dumą, zamiast za jedzenie i dach nad głową znosić upodlenie i przyjmować wszystkie dobra w zamian za wyrzuty sumienia. Bo przecież dorosłe życie to nie jest rezygnacja ze swojego wymarzonego świata, prawda? Nie, wcale ten świat nie jest taki brzydki.
Jaka ja byłam głupia.
Nie, nie było złym pomysłem pójście na swoje tak młodo. Nie było grzechem iść do pracy i przekonać się na samej skórze, co to właściwie jest życie. A raczej egzystencja.
Dzisiaj jak zwykle, zaspałam, siłą się zbierałam by isc do pracy. Praca, w której mam super ludzi, w której zarabiam dobrze i nie narobię się fizycznie. Pracuję w ubezpieczeniach.
Jakich? Nie wiem. Usiłowałam się dzisiaj dowiedzieć. Dla jakich banków mamy ubezpieczenia? Na co one są, jak duże są na nie składki w stosunku do innych firm ubezpieczeniowych... i co one mają ubezpieczać? Może nogi za 2000000 złotych, może mieszkanie przed włamaniem... albo ubezpieczenia na włosy. W razie gdyby spadł z naszej głowy włosy, gdybyśmy je przepaliły prostownicą albo trwałą – wypłata pieniążków.
Nienawidzę pieniążków.
Nie wiem. Nie dowiedziałam się i nie wie tego nawet nikt z mojego działu, nie wie tego nawet mój trener. Bo po co? Przecież mam je tylko wklepać do systemu i nie zrobić przy tym żadnego błędu !
Czyli... chodzimy do pracy, zarabiamy pieniądze, których i tak dla nas jest za mało, bo przecież na samochód nie starczy, a oszczędzać po co. Wydajemy je na rzeczy, które i tak nam się nudzą. Hę? Albo tak : Wracamy do domu, prasujemy ubrania, myjemy talerze i sprzątamy pięknie pokój i jest nagle 22:00. Och, jak późno !
Weekend? Jaki weekend. Chciałbyś pójść na piwo? Wyjechać na wycieczkę za miasto? A może zaczniesz pisać książkę i spełnisz marzenia o zostaniu pisarzem ?
Nie tak prędko, kochanie. Najpierw się wyśpij.
Czyli wychodzi na to ze mamy cały szereg czynności, które nie wymagają myślenia. Wydawanie pieniędzy, spanie, klepanie w pracy, sprzątanie, facebook. I taka wyliczanka się ciągnie przez całe nasze życie. Zupełnie jak w tej planszówce, grze w życie. Albo w szkolnej wyliczance.
Wiecie dlaczego ? Bo to właśnie 19 letnie dziecko, które kiedyś w nas siedziało, umiera każdego takiego dnia. Jeśli łudzisz się, ze kiedyś będzie lepiej – ono zdąży już całkiem umrzeć.
Sami zaczynamy się potem zamykać. Świat wygląda na... takie ładne puzzle. Ładnie wyglądają, ludziom się to podoba i tak sobie na nie patrzą. A jeszcze mniejsza część tych ludzi zacznie myśleć i stwierdzi, ze w tych puzzlach się coś nie podoba. Coś nie pasuje. Chyba niedopasowane. Albo poupychanie i nie pasujące do siebie na siłę. Brzydko.
Nikt nie chce patrzeć na brzydkie rzeczy, prawda? Wiec ci ludzie na ten „świat” nie chcą patrzeć. Nie chcą się dostosować do reszty ludzi, ale muszą.
I w końcu potem dochodzą do wniosku „ok. One są ładne. Da się na nie patrzeć. Skoro reszta je lubi, to musimy się dostosować, bo co zrobimy? Rozbierzemy układankę i poukładamy od nowa?”
Przecież Obrazek efektu końcowego nie istnieje.
Jeszcze mniejsza część ludzi, dosłownie garstka. Im się to nie podoba i podobać nie będzie. I nie potrafią uwierzyć, że te puzzle są ładne i takie jak powinny być. Nie potrafią i już. Mimo, ze na początku słyszały, że puzzle wcale takie brzydkie nie są.
To są te 19 letnie dzieci.
Miałam wtedy jakieś 19 lat, ledwo całą torbę swojego dobytku i ruszyłam w świat, by wyrwać się z domu. By pracować, dzięki swojemu groszowi utrzymać się przy życiu z dumą, zamiast za jedzenie i dach nad głową znosić upodlenie i przyjmować wszystkie dobra w zamian za wyrzuty sumienia. Bo przecież dorosłe życie to nie jest rezygnacja ze swojego wymarzonego świata, prawda? Nie, wcale ten świat nie jest taki brzydki.
Jaka ja byłam głupia.
Nie, nie było złym pomysłem pójście na swoje tak młodo. Nie było grzechem iść do pracy i przekonać się na samej skórze, co to właściwie jest życie. A raczej egzystencja.
Dzisiaj jak zwykle, zaspałam, siłą się zbierałam by isc do pracy. Praca, w której mam super ludzi, w której zarabiam dobrze i nie narobię się fizycznie. Pracuję w ubezpieczeniach.
Jakich? Nie wiem. Usiłowałam się dzisiaj dowiedzieć. Dla jakich banków mamy ubezpieczenia? Na co one są, jak duże są na nie składki w stosunku do innych firm ubezpieczeniowych... i co one mają ubezpieczać? Może nogi za 2000000 złotych, może mieszkanie przed włamaniem... albo ubezpieczenia na włosy. W razie gdyby spadł z naszej głowy włosy, gdybyśmy je przepaliły prostownicą albo trwałą – wypłata pieniążków.
Nienawidzę pieniążków.
Nie wiem. Nie dowiedziałam się i nie wie tego nawet nikt z mojego działu, nie wie tego nawet mój trener. Bo po co? Przecież mam je tylko wklepać do systemu i nie zrobić przy tym żadnego błędu !
Czyli... chodzimy do pracy, zarabiamy pieniądze, których i tak dla nas jest za mało, bo przecież na samochód nie starczy, a oszczędzać po co. Wydajemy je na rzeczy, które i tak nam się nudzą. Hę? Albo tak : Wracamy do domu, prasujemy ubrania, myjemy talerze i sprzątamy pięknie pokój i jest nagle 22:00. Och, jak późno !
Weekend? Jaki weekend. Chciałbyś pójść na piwo? Wyjechać na wycieczkę za miasto? A może zaczniesz pisać książkę i spełnisz marzenia o zostaniu pisarzem ?
Nie tak prędko, kochanie. Najpierw się wyśpij.
Czyli wychodzi na to ze mamy cały szereg czynności, które nie wymagają myślenia. Wydawanie pieniędzy, spanie, klepanie w pracy, sprzątanie, facebook. I taka wyliczanka się ciągnie przez całe nasze życie. Zupełnie jak w tej planszówce, grze w życie. Albo w szkolnej wyliczance.
Wiecie dlaczego ? Bo to właśnie 19 letnie dziecko, które kiedyś w nas siedziało, umiera każdego takiego dnia. Jeśli łudzisz się, ze kiedyś będzie lepiej – ono zdąży już całkiem umrzeć.
Sami zaczynamy się potem zamykać. Świat wygląda na... takie ładne puzzle. Ładnie wyglądają, ludziom się to podoba i tak sobie na nie patrzą. A jeszcze mniejsza część tych ludzi zacznie myśleć i stwierdzi, ze w tych puzzlach się coś nie podoba. Coś nie pasuje. Chyba niedopasowane. Albo poupychanie i nie pasujące do siebie na siłę. Brzydko.
Nikt nie chce patrzeć na brzydkie rzeczy, prawda? Wiec ci ludzie na ten „świat” nie chcą patrzeć. Nie chcą się dostosować do reszty ludzi, ale muszą.
I w końcu potem dochodzą do wniosku „ok. One są ładne. Da się na nie patrzeć. Skoro reszta je lubi, to musimy się dostosować, bo co zrobimy? Rozbierzemy układankę i poukładamy od nowa?”
Przecież Obrazek efektu końcowego nie istnieje.
Jeszcze mniejsza część ludzi, dosłownie garstka. Im się to nie podoba i podobać nie będzie. I nie potrafią uwierzyć, że te puzzle są ładne i takie jak powinny być. Nie potrafią i już. Mimo, ze na początku słyszały, że puzzle wcale takie brzydkie nie są.
To są te 19 letnie dzieci.
Komentarze
Prześlij komentarz