Przejdź do głównej zawartości

Laktoterror.

Jak już wiadomo dla czytelników, zostałam niedawno mamą.
Ot co. Po co jest mama dla takiego niemowlęcia?
Ano po to by ponosiła. Potuliła. Przewinęła, uspokoiła, pogadała, pogwizdała, porobiła jakieś dziwne miny, puszczała muzykę i pokazywała zabawki. Puszczała głupie filmiki z internetu, czy coś.
I żeby nakarmiła.
Tak - nakarmiła w ten sposób by nie było głodne, przybierało na wadze, było zdrowe, silne i miało chęci do zabawy poznawania tego świata.
Laik spyta - co za różnica, modyfikowane, czy naturalne? I tym i tym się naje! Och, chciałbyś tak myśleć.

Jak to przeczytałam gdzieś ostatnio - gdy zostajesz rodzicem (a zwłaszcza mamą), jesteś pod ostrzałem ocen i krytyki wobec absolutnie wszystkiego względem dziecka.
"Gdzie to dziecko ma czapeczkę?"
"ona pije ładne, duże porcje, ale za rzadko! Czemu ona nie je co 2 godziny?!"
No kurwa, nie wiem. Może dlatego, ze gdybym co 2 godziny wpychała jej na siłę butelkę to by jej się odechciało jeść w ogóle?!
"Źle ją nosisz,  za słabo podtrzymujesz główkę"
"Nie ziuziać!" (cokolwiek to znaczy).
"Za często ją nosisz, niech sobie popłacze i wyćwiczy płucka" (ja pierdole).
Myślisz, że robię kampanię zniechęcającą do rodzicielstwa? Może. Ach nie, to nie jest zniechęcanie do dzieci. To zniechęcanie do ludzi, którzy działają na ciebie toksycznie.

W sumie to wszystko jest pod ostrzałem. Tylko wiecie, co powoduje największa pianę na pysku internetowej maDki?
KP kontra MM (pozdro dla kumatych).
Aczkolwiek ja nazywam to jebanym laktoterrorem.

Bo to jest tak: są ludzie i ludziska. Wszędzie, w każdej dziedzinie życia znajdziesz fanatyków.
Fascynujące zjawisko. Zawsze mnie zastanawiało, skąd bierze się fanatyzm, i widzę w sobie jego skutki. Najczęściej wpadam w skrajność przez prowokację i tak jedna strona nakręca drugą...
W dziedzinie KP (hehe) fanatyczek też nie brakuje. Najczęściej dla mnie są to młode, fanatyczne matki, które jak dla mnie już przed urodzeniem dziecka musiały mieć coś z głową. Bo jak inaczej zrozumieć argumenty o zmowie producentów mleka modyfikowanego w szpitalach, by zmuszać matki do karmienia modyfikowanym? Albo o tym, ze mleko z puszki to modyfikowana krowia pasza i trucizna? Podchodzi to pod jakąś paranoję.

Staram się mieć łeb na karku i w żadne skrajności nie iść.
Miałyśmy z mała pecha. Od początku na widok cyca i przystawiania do niego dostawała jakiś ataków, działy się dantejskie sceny. Może ze 2 razy w życiu udało się ją przystawić do piersi na tyle, by possała parę minut.
Z wielkimi wyrzutami sumienia poddałam się z przystawianiem po tygodniu i zaczęłam odciągać. Ok, udało się mieć pokarmu na tyle, by karmić tylko i wyłącznie nim przez... 3 tygodnie. Tak, laktator to nie dziecko. Nie będzie stymulował.
Po raz kolejny z wielkimi wyrzutami sumienia zaczęłam dokarmiać. Aż pokarm zanikł.
I z wyrzutami sumienia przez jakiś czas podawałam modyfikowane.
Nie no, chuj z tym, że dobrałam najlepsze mleko an rynku pod względem składu i witamin. Że próbowałam z dojarką do samego końca. KARMIĘ MM, WIĘC JESTEM LENIWA. No kurwa, logiczne.

Wyrzutów sumienia już nie mam, ale pojawiły się one w sumie z 2 powodów. Po pierwsze, jestem jedną z tych kretynek, które biorą krytykę głęboko do serca.
po drugie - LAKTOTERROR.

Idę do sklepu, chcąc kupić Łucji mleko. Wypompowana, widząc ze nie mam w sumie innego wyjścia. Bo przede wszystkim nie chcę, by mała nie była głodna.
Co widzę na opakowaniach, wybierając mleko?
NAJLEPSZE JEST MLEKO MATKI.
(ale tak, na pewno koncerny produkujące mleka próbują przekonywać z całej siły, że mleko mamy jest gorsze. kek.)

Dzwonię do teściowej po 2 tygodniach od "odstawienia".
- ale przystawiasz ją do piersi jeszcze, prawda?

Dzwonię po miesiącu od "odstawienia".
- ale jeszcze ją przystawiasz?

Jakas gównostronka o rozwoju dzieci:
Anon1234 ~ Prawdziwa kobieta karmi piersią. Nie rozumiem kretynek, które rezygnują z karmienia piersią, kiedyś nie było czegoś takiego jak bak pokarmu, rozpieszczone baby którym sie robić nie chce i tyle.

Strona parentingowa na fb: (uwaga, nie odpowiadam za oczu kąpiel!):
Cycuś-wyraża więcej niż 1000 słów!
Cyc żywiciel, poiciel, przytulasek, czaso umilacz, pocieszyciel.
Cycor zabawka, rozśmieszyciel, ukoiciel.
Cycuń na pogodę i niepogodę, na chorobę i zdrowie.
Cynio lepszy od tableta, telewizora, misia, smoczka i najdroższej zabawki na świecie. 
Cyś mówi: Kocham x 1000, uwielbiam x1000, wspieram X1000, ja zawsze tu JESTEM, BYŁAM I BĘDĘ CAŁE TWOJE ŻYCIE W POBLIŻU!
Chodź i wypłacz się, chodź pogadaj, chodź do mnie i pomilczmy sobie. Nie zależnie od wieku, godziny, okoliczności on jest Twój! Nawet gdy już samotnie będzie zwisał sobie tylko w mamusiowym biustonoszu i czasem przywita się z nim tata (:D:D) on zawsze jest, kocha i zaprasza do przytulania ♥
#Karmiepiersiado18 #żartowniś #poważneprzesłanie #2w1

Pierś nie jest jedyną formą wyrażania miłości, ale z przykrością obserwuję, że ten naturalnie nam dany przywilej przechodzi w zapomnienie. Wczesne odstawianie od piersi a nawet blokowanie laktacji bez powodu już tuż po porodzie jest niestety coraz bardziej powszechnym, przykrym zjawiskiem. 
(że niby co?)

Nie oszukujmy się. Jeśli mama karmi dziecko innym pokarmem niż swoje, musi ku temu mieć jakiś powód. Na pewno ważny, bo np. zanik mleka czy problemy z przystawieniem się dzieją. A jeśli rezygnuje świadomie bo nie chce, to co? Jej pieprzony wybór.

I w sumie to wszystko sprowadza się jak zwykle do jednego.
To, co tu widzicie to po prostu fanatyzm. Fanatyzm ma to do siebie, ze objawia się w każdej dziedzinie życia u niezbyt rozgarniętych osobników gatunku ludzkiego.

Najbardziej w fanatyzmie smuci mnie utożsamianie jego bojowników z całym "gatunkiem" w którym walczą.
W tym przypadku matek. Bo przecież każda kobieta wraz z łożyskiem przy porodzie wydala też mózg...


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Macierzyństwo, czyli bądź mama i bądź sobą.

Przyszedł dla mnie ten czas i ten moment, który czeka większość kobiet na ziemi. Ciepły letni dzień. Spaliłam papierosa, kupiłam ciążowy test, wsiadłam do PKP intercity relacji Poznań - Gdańsk o nazwie Artus. W toalecie test. Dwie kreski. Mieszanina radości z niedowierzaniem. Potem zakupy: mała torebeczka na prezenty i herbatka z napisem "super tata" dla mojego narzeczonego, wraz z testem ciążowym. Największy strach? O rozwój dziecka, o to, czy nie poronię, o to, czy nie będę wyrodną matką i czy pogodzimy wszystko z narzeczonym. Ale pojawiła się myśl, którą większość ludzi interpretuje bardzo egoistycznie. CO ZE MNĄ? Co z karierą? Co z projektowaniem gier, larpami, pisaniem, pasjami, imprezami, nocami spędzanymi pod gołym niebem z przyjaciółmi? Co z wyjazdami na Pyrkon, na Woodstock, co z niebieskimi włosami i glanami? Co ? "O Boże ! Ludzie już zakładają rodziny, rodzą im się dzieci, a ja leżę przed komputerem z czipsami i oglądam seriale!" - lamentują mi moi znaj...

Polska A i Polska B

Gdy moja babcia jeszcze żyła, mawiała o podziale na Polskę A i Polskę B. Polskę, która była bliżej berlina, zachodu, tych bajerów które można było stamtąd przywieźć i lepszego świata.. I Polskę B - do której bliżej było do ZSRR nie tylko geograficznie, ale i mentalnie. Minęło 50 lat i nic się nie zmieniło. No, może geografia. Może podział województw. Technologia, Partie rządzące... Mówi się, że najpierw przyszły lata 90te, które zachłysnęły się dobrobytem, który nagle u nas nastał. Ludzie dorabiali się i nowe firmy wyrastały jak grzyby po deszczu. Narodziło się nowe pokolenie Y, którego jestem przedstawicielką. Teoretycznie - powinno zmienić się wiele, prawda? Nie. Pijanym narodem łatwiej manipulować. A narodem, który przeżył indoktrynację komunistów i propagandę - jeszcze łatwiej. Propagandę, która głosiła o równości wszystkich po to, by tych wszystkich równych ludzi zniżyć do poziomu robactwa. Ludzie to zwierzęta. Zwierzęta, które chcąc nie chcąc mają w swojej naturze hierarchiczność...

Milczący mózg (Anhedonia)

      Jak to mówiła moja koleżanka: "najgorsze kilkanaście miesięcy męki, też tak miałam". Tylko ze ta męka trwa u mnie od kilu lat, bo tyle czasu tu nie pisałam. Mój umysł milczy.       Jest tyle spraw, na które otworzyłam się w ciągu kilku ostatnich lat. Wydawałam się sobie kiedyś osobą otwartą, światłą, pełną ideałów, Jednak to co było wtedy to nic z porównaniem do tego, co jest teraz. Przemykają mi przed oczami miliony spraw, których jeszcze 10 lat temu nie byłam świadoma. Że skrajna otyłość to choroba a nie żadne body positive, że feministka to też wiedźma. Że  jest tyle spraw, o których chciałabym pisać, a mój umysł po prostu milczy.     Milczy podczas gry w RPG, w larpy. Milczy, gdy na tik-toku mam powiedzieć coś do ludzi. Milczy, gdy nagrywam podcast. Zewsząd rozgrywa się głównie głucha cisza, która spowija moją duszę jak miękki płaszcz.      Tęskniłam za tą ciszą, której w sumie nigdy nie miałam. Za tym, by w...